Magda Polkowska


Jest taka pieśń, której słowa brzmią "pragnę żyć". To jak modlitwa, inwokacja do najświętszej siły, aby obudziła to co śpi, aby uwolniła to, co wydaje się być uwięzione, aby gdzieś z zagubienia promień światła zaprowadził do domu. Szamanka jest takim promieniem, uzdrawiającym dotykiem, kapłanką życia. Jest ptesan win – świętą kobietą, która dawno temu zapowiedziała swój powrót, ajej powrót miał oznaczać czas uzdrowienia i powrotu do dawno zapomnianych wartości. Gdy czytam "Szamankę" to wiem, że święta kobieta wróciła. Wróciła, by przypomnieć nam o tym, że wszystko jest ze sobą połączone, wszystko żyje, słucha, mówi, czuje, oddycha i w tym współoddechu zaznaje najwyższego zespolenia. Szamanka jest wolna, jest jak nocne niebo bez początku i końca. Jest jak płomienie ognia - bez definicji, nie do uchwycenia. Śpiewając swoją pieśń, tańcząc, szepcząc, dotykając, ożywia to, co tak pragnie żyć w każdym z nas, za czym tęsknimy. Czytanie „Szamanki” to odkrywanie Wielkiej Tajemnicy. Wyzwala w nas tęsknotę by dotknąć świata w taki sposób, w jaki on chce być dotykany, z pełną świadomością, że wszyscy jesteśmy cząstką tej samej żywej duszy. Energią, która była, jest i będzie.

Szamanka czuje uderzenia serca, oddech wszystkiego, co jest. Przychodzi do nas prosto ze źródła, jak żywa woda, by stać się przewodniczką, uzdrowicielką, by wskazać kierunek naszym oczom i nadać sercom właściwy rytm.



Ten tomik urzeknie każdego, kto wie czym jest dotykanie bosą stopą trawy, kto słyszał i zapamiętał śpiew ptaka, zna chropowatość kory drzew pod palcami, kto zawył raz do Księżyca i uśmiechał się do Słońca.

To po prostu trzeba mieć, odszukać w słowach siebie.

Agnieszka C. Szepcząca



prof. Leszek Jazownik


Wiersze zgromadzone w debiutanckim tomiku Justyny Koronkiewicz potrafią czytelnika o- czarować i za-uroczyć. Źródłem ich uroku i poetyckiej mocy oddziaływania jest niewątpliwie panująca w nich po trosze bajeczna, ale przede wszystkim pełna mistycyzmu, aura. Poetka, zafascynowana pierwotnymi formami kultu, widzi w formach tych praźródło poezji. Przenosi więc wyobraźnię czytelnika w głąb uroczyska, na którym tytułowa bohaterka zbioru – Szamanka – pogrążona w ekstatycznym tańcu, pozwalającym nawiązać kontakt z siłami nadprzyrodzonymi, „łapie słowa/unoszące się w powietrzu/kładzie na języku/splata z oddechem i zamienia w baśnie”.

(…)



Łucja Dudzińska


Justyna Koronkiewicz zaprasza nas do magicznego świata słowa, który urzeka, pochłania, hipnotyzuje swoim rytmem i pieśnią. Ta sensoryczna, utrzymana w realności zdarzeń, poetycka opowieść pod tytułem „Szamanka” niesie refleksję; nie pozostawia czytelnika w iluzorycznej próżni, gdyż prowadzi z nim pośredni dialog wtajemniczenia. To bogato ilustrowany przez Monikę Worsztynowicz tom, gdzie myśli wiersza są uzupełniane przez głęboko intencjonalny, totemiczny obraz pełen symboli i znaków. Czytając debiut Justyny Koronkiewicz, można zastanawiać się czy to opowieść o kobiecie obdarzonej większą mocą i wrażliwością, czy opowieść o tym, wobec czego nawet Szamanka staje się bezradna. Nie posiada przecież lekarstwa na ból, cierpienie, choroby, przemijanie i śmierć – ona również ulega tym stanom, ale potrafi je zaakceptować. Swoim podejściem uczy pogodzenia się i podejmowania kolejnych wyzwań. Można zastanawiać się w czym tkwi siła Szamanki, której ulegamy, którą podziwiamy? Czy nastała moda na szamanizm? Czy istotą jest powrót do korzeni, powrót do szczerości samej w sobie, życzliwości i dobroci, do spełniania się w wartościach, które nas budują. Masz problem w życiu? Sam szukasz dookoła problemów? – po prostu „wypuść swoje konie na wolność”.




B. S.


Z pierwszymi wersami "Szamanki" na nowo rozbudziła się we mnie wrażliwość na poezję. "Widziałem" jak "Szamanka" powstaje. Zauroczyło mnie motto do utworu. "Wypuść swoje konie na wolność" To motto kazało mi zastanowić się nad swoim życiem od urodzenia, aż do dzisiaj, z uwzględnieniem pierwiastka, wolności."Szamanka" na początku też była zwykłą kobietą, ale w związku z innym rodzajem odczuwania, odeszła od siebie i została "Szamanką" Zaczęła inaczej żyć, by mogła rozwijać się po swojemu. Czytałem "Szamankę" kilkanaście razy. ZAWSZE CORAZ BARDZIEJ ZAUROCZONY Jej mądrością życia , jak choćby w wierszu"Łono Matki". "Szamanka" utwierdza mnie, że w życiu jeśli chcę dążyć do NIESKOŃCZONOŚCI i mieć zdrową duszę, muszę "Wypuścić swoje konie na wolność"aby móc poczuć" smak rozpostartych skrzydeł. Dziękuję Ci, moja Córko, że mogłem wszystko to przeżyć. Kocham Cię.